Branżowy żargon ma to do siebie, że szybko traci precyzję. Słowa, które kiedyś coś znaczyły, stają się pustymi etykietkami przyklejanymi do wszystkiego. Omnichannel przeszedł dokładnie tę samą drogę.
Dziś używają go firmy, które wysyłają newsletter raz na kwartał, mają stronę na WordPress i od czasu do czasu coś wrzucą na LinkedIn. Brzmi znajomo? To nie omnichannel. To wielokanałowość z dobrym PR-em.
A różnica między jednym a drugim jest dokładnie tam, gdzie klient tego najbardziej odczuwa – w momencie, gdy zmienia kanał i sprawdza, czy firma w ogóle go pamięta.
Strategia omnichannel kontra multichannel – dlaczego jedno słowo robi ogromną różnicę?









